Wdrażanie AI

Automatyzacja procesów

Jedna czynność powtarzana kilkadziesiąt razy dziennie kosztuje więcej niż dziesięć czynności robionych raz w tygodniu. Od niej zaczynamy.

Automatyzacja opłaca się wtedy, gdy zdejmuje pracę powtarzalną, a nie wtedy, gdy zdejmuje pracę trudną. To rozróżnienie decyduje o powodzeniu projektu, a bywa pomijane, bo intuicja podpowiada odwrotnie: chcemy oddać maszynie to, co nas najbardziej męczy.

Tymczasem najbardziej męczące zadania są zwykle najtrudniejsze do zautomatyzowania, bo mają najwięcej wyjątków. Najlepszym kandydatem jest czynność nudna, przewidywalna i wykonywana bardzo często.

Co się nadaje

Wspólne cechy dobrego kandydata są trzy: dużo powtórzeń, jasne kryterium poprawności i człowiek, który wynik i tak ogląda. Przy takim układzie automatyzacja oszczędza czas, nie przenosząc ryzyka w miejsce, w którym nikt go nie kontroluje.

W praktyce najczęściej są to cztery rodziny zadań.

  • odczyt dokumentów przychodzących w niestandardowych formatach
  • obsługa powtarzalnej korespondencji: potwierdzenia, statusy, przypomnienia
  • przenoszenie danych między systemami, które nie mają wspólnego łącznika
  • przygotowanie zestawień, które ktoś dziś klika ręcznie co tydzień

Jak wygląda wdrożenie

Zaczynamy od pomiaru stanu obecnego. Ile razy dziennie, ile trwa jedno powtórzenie, jaki odsetek przypadków jest nietypowy. Ten tydzień jest jedyną częścią projektu, której nie da się wykonać później — bez punktu odniesienia nie sposób powiedzieć, czy cokolwiek się poprawiło.

Potem powstaje działający wycinek obejmujący jeden pełny przebieg: od wejścia danych do zapisania wyniku. Nie prototyp do oglądania, tylko fragment, na którym da się przepuścić prawdziwe przypadki z ostatniego tygodnia.

Uruchomienie jest równoległe: automat pracuje obok człowieka i obie ścieżki są porównywane, dopóki odsetek poprawek nie ustabilizuje się na akceptowalnym poziomie. Dopiero wtedy człowiek przechodzi z wykonywania na zatwierdzanie.

Człowiek zatwierdza, i to nie jest formalność

Propozycja trafia do formularza obok źródła, a nie zapisuje się sama. Ta zasada wygląda na ostrożnościową, a jest przede wszystkim warunkiem pomiaru: kiedy każda propozycja przechodzi przez akceptację, wiadomo, ile jest poprawiane, przy jakich przypadkach i czy to się poprawia w czasie.

Progi, przy których automat działa bez potwierdzenia, ustalamy później i na danych. Nigdy na starcie i nigdy na obietnicy, bo w pierwszych tygodniach nikt — łącznie z nami — nie wie jeszcze, gdzie ten próg leży.

Czym to się różni od gotowych narzędzi

Wiele czynności da się dziś złożyć samodzielnie z popularnych narzędzi do automatyzacji i jeżeli macie kogoś, kto to zrobi, często warto. Nie sprzedajemy przekonania, że każda automatyzacja wymaga wykonawcy.

Różnica pojawia się przy dwóch rzeczach: **niestandardowych dokumentach** i **utrzymaniu**. Przepływ zbudowany na regułach działa świetnie, dopóki dokument wygląda tak, jak zakładano; przestaje działać cicho, gdy kontrahent zmieni układ pola. Utrzymanie takiego przepływu przez trzy lata kosztuje zwykle więcej niż jego zbudowanie — i to jest liczba, którą warto znać przed wyborem drogi.

Utrzymanie jest częścią projektu, nie dodatkiem

Automatyzacja psuje się nie dlatego, że przestaje działać kod, tylko dlatego, że zmienia się świat wokół niej: kontrahent zmienia formularz, dochodzi nowy typ dokumentu, ktoś przestawia pole w systemie po drugiej stronie.

Dlatego przy każdym wdrożeniu ustalamy, co jest monitorowane i kto reaguje. Bez tego automat działa do pierwszej zmiany, a potem po cichu przestaje — zwykle w najgorszym możliwym momencie, bo nikt nie sprawdza czegoś, co przez rok działało.

Jak mierzymy, czy się udało

Jedną liczbą ustaloną przed startem: czasem obsługi jednego przypadku od wejścia do zatwierdzonego wyniku. Wszystko inne — liczba obsłużonych zdarzeń, odsetek automatycznych decyzji, dostępność — jest miarą pomocniczą i bywa mylące, bo rośnie także wtedy, gdy jakość spada.

Po miesiącu pracy równoległej porównujemy tę liczbę z pomiarem wyjściowym i pokazujemy różnicę wraz z odsetkiem przypadków, które wróciły do człowieka. Jeżeli oszczędność jest mniejsza od zakładanej, mówimy to zamiast szukać wskaźnika, który wygląda lepiej.

Kiedy odradzamy

Gdy proces nie jest opisany i dwie osoby wykonują go inaczej, obie uważając, że poprawnie. Automatyzacja utrwali wtedy jedną z wersji, niekoniecznie lepszą, i zabetonuje spór na kolejne lata.

Gdy dane wejściowe są w nieładzie. Kartoteka z tą samą firmą w trzech wersjach i dokumenty w skrzynce jednej osoby oznaczają, że automatyzacja przyspieszy produkcję bałaganu. Porządek jest warunkiem, nie efektem ubocznym.

Gdy rachunek nie wychodzi. Jeżeli czynność zajmuje piętnaście minut tygodniowo, żadna automatyzacja się nie zwróci — i powiemy to zamiast szukać uzasadnienia.

Najczęstsze pytania

Ile trwa wdrożenie jednej automatyzacji?

Przy dobrze opisanym procesie i dostępnych przykładach zwykle kilka tygodni od rozpoznania do pracy równoległej na produkcji. Największą zmienną nie jest kod, tylko czas potrzebny na uzgodnienie, co znaczy „poprawnie”.

Czy musimy mieć wasz system, żeby zamówić automatyzację?

Nie. Automatyzacja może działać na Waszych systemach i przy Waszych danych. Jeśli korzystacie z naszego produktu, część pracy odpada, bo dane są już uporządkowane i powiązane ze zleceniami.

Co się dzieje, gdy automat zacznie się mylić?

Odsetek poprawek jest mierzony, więc wzrost widać zanim wywoła skutek. Zwykle oznacza on, że zmieniło się coś po stronie danych wejściowych — i to jest sygnał do zmiany, a nie awaria.

Czy nasze dane posłużą do trenowania modeli dla innych?

Nie. Zakres wykorzystania danych, miejsce ich przetwarzania i to, co się z nimi dzieje po zakończeniu współpracy, zapisujemy w umowie przed rozpoczęciem prac.

Czy da się zacząć od jednego procesu i zobaczyć efekt?

Tak i tylko tak rekomendujemy. Jeden proces daje twardą liczbę, na której podstawie podejmuje się decyzję o kolejnych — lepszą niż jakakolwiek prezentacja możliwości.

Kto utrzymuje automatyzację po wdrożeniu?

Zależy od ustaleń. Możemy prowadzić utrzymanie albo przekazać dokumentację Waszemu zespołowi. Ważne, żeby ktoś to robił świadomie — automat bez opiekuna ma określony termin przydatności.

Opiszcie jedną czynność, która się powtarza

Potrzebujemy trzech liczb: ile razy dziennie, ile trwa, ile kosztuje godzina tej osoby. Powiemy wprost, czy automatyzacja się zwróci.

Umów rozmowę