Wdrażanie AI

AI w transporcie i logistyce

Branża, w której nie doradzamy z boku, tylko prowadzimy własny produkt używany codziennie przez firmy transportowe.

Większość dostawców automatyzacji zna AI od strony narzędzi. Potrafią połączyć systemy i zbudować przepływ, ale ich doświadczenie kończy się na wdrożeniu — rzadko prowadzili rozwiązanie, które działa na cudzych danych codziennie przez lata i psuje się, gdy kontrahent zmieni układ formularza.

My prowadzimy taki produkt w transporcie. To zmienia nie tyle nasze możliwości, ile **rodzaj rad, których udzielamy**: wiemy, ile kosztuje utrzymanie automatyzacji przez trzy lata, gdzie modele zawodzą przy realnych dokumentach i które obietnice nie przeżywają zderzenia z produkcją.

Co w firmie transportowej realnie się automatyzuje

Największa koncentracja powtórzeń jest w obiegu zleceń i dokumentów. Zlecenie przychodzi jako PDF, treść maila, wiadomość z giełdy albo zdjęcie kartki — i ktoś przepisuje z tego te same pola po raz kolejny. Odczyt i przygotowanie gotowego rekordu do zatwierdzenia jest dziś zadaniem wykonalnym i mierzalnym.

Druga rodzina to dokumenty z trasy: rozpoznanie listu przewozowego, dopasowanie go do właściwego przewozu i wykrycie, przy którym zleceniu czegoś brakuje. Trzecia to rutynowa korespondencja o statusy i terminy, która zajmuje spedytorowi znaczną część dnia.

  • odczyt zleceń z maili, załączników i wiadomości z giełd
  • rozpoznanie i przypisanie dokumentów przewozowych do przewozu
  • wykrywanie braków w dokumentacji przed fakturowaniem
  • rutynowe dopytywanie o statusy i terminy

Liczba, którą znamy z własnych wdrożeń

Automatyzacja obsługi zlecenia skraca czas jego przetworzenia **średnio o 80 %** — z kilkunastu minut do dwóch–trzech, licząc od wpłynięcia wiadomości do zatwierdzonego rekordu w systemie.

Warto wiedzieć, czego ta liczba dotyczy. Dotyczy jednej czynności: wprowadzenia zlecenia. Nie oznacza, że spedycja pracuje pięć razy szybciej, bo wprowadzanie zleceń to część jej dnia, a nie całość. Oznacza natomiast, że ta konkretna praca przestaje być wąskim gardłem i że wzrost liczby zleceń nie wymaga proporcjonalnego wzrostu zespołu.

Podajemy ją z tym zastrzeżeniem celowo. Liczby bez opisu tego, co mierzą, są w tej branży zwykle marketingiem, a nie wynikiem.

Czego w transporcie nie automatyzujemy

Decyzji, komu powierzyć ładunek przy napiętym terminie. Oceny, czy przewoźnik po dwóch spóźnieniach zasługuje na trzecią szansę. Negocjacji stawki.

To nie jest ostrożność, tylko rachunek ryzyka: jedna zła decyzja o powierzeniu ładunku kosztuje więcej, niż sto dobrych zaoszczędziło. Dane wejściowe do tych decyzji zawierają wiedzę, której nikt nigdzie nie zapisał — a model nie potrafi uwzględnić czegoś, czego nie ma.

Dlaczego branża jest trudniejsza, niż wygląda

Dokumenty w transporcie nie mają jednego wzoru. List przewozowy wypełnia człowiek długopisem na rampie, zlecenie przychodzi na formularzu, który każdy kontrahent zbudował po swojemu, a zdjęcie robi się w kabinie pod światło. Model, który świetnie radzi sobie z fakturami, przy tym materiale wypada znacznie gorzej.

Do tego dochodzi cena błędu rozłożona nierówno. Pomyłka w opisie ładunku jest drobiazgiem; pomyłka w dacie rozładunku albo w numerze referencyjnym kontrahenta kosztuje opóźnioną płatność. Dlatego progi akceptacji ustawia się tu inaczej dla różnych pól tego samego dokumentu — i to jest wiedza, którą zdobywa się na produkcji, a nie z dokumentacji.

Dwie drogi wejścia

Pierwsza to gotowy produkt. Jeżeli szukacie systemu do prowadzenia spedycji, w którym automatyzacja jest już wbudowana, sensowniej kupić abonament niż zamawiać projekt — piszemy o tym otwarcie, mimo że projekt byłby dla nas droższy.

Druga to wdrożenie u Was. Jeżeli macie własny system, którego nie zamierzacie zmieniać, albo proces na tyle nietypowy, że żaden produkt go nie obsłuży, budujemy automatyzację na tym, co jest. Wtedy zaczynamy od [audytu procesów](/pl/wdrazanie-ai/audyt-ai) albo od razu od jednej czynności.

Co to znaczy dla firm spoza transportu

Metoda jest branżowo neutralna, bo dotyczy powtarzalności czynności, jakości danych i tego, czy wynik da się sprawdzić — a nie specyfiki ładunków. Firma produkcyjna z działem obsługi zamówień ma dokładnie ten sam problem co spedycja: dokumenty w cudzych formatach i ludzi przepisujących te same pola.

Różnica polega na tym, że w transporcie znamy proces od środka i nasze rekomendacje są od pierwszej rozmowy konkretne. Poza transportem musimy najpierw poznać Wasz proces — i wtedy rozpoznanie trwa dłużej, co uczciwie sygnalizujemy przy wycenie.

Najczęstsze pytania

Czym to się różni od zakupu waszego systemu?

Produkt to gotowe rozwiązanie z abonamentem, w którym automatyzacja jest już wbudowana. Wdrożenie to praca na Waszych systemach i procesach. Przy typowej spedycji produkt jest tańszy i szybszy — mówimy to wprost, mimo że projekt byłby dla nas korzystniejszy.

Czy potrzebujemy porządku w danych przed startem?

W dużej mierze tak, i to jest najczęstsza przyczyna wydłużenia projektów. Kartoteka z tą samą firmą w trzech wersjach oznacza, że automatyzacja będzie przyspieszać produkcję bałaganu. Ocena stanu danych jest częścią rozpoznania.

Skąd bierze się liczba 80 %?

Z pomiaru czasu obsługi zlecenia przed wdrożeniem i po nim, w naszych wdrożeniach. Dotyczy jednej czynności — wprowadzenia zlecenia — a nie całości pracy spedycji, i tak ją podajemy.

Czy działacie z firmami, które mają już inny system TMS?

Tak. Automatyzacja może działać obok istniejącego systemu i zasilać go danymi. Zakres zależy od tego, co ten system udostępnia na zewnątrz — sprawdzamy to na etapie rozpoznania.

Ile trwa pierwsze wdrożenie?

Przy jednym dobrze wybranym procesie zwykle kilka tygodni do pracy równoległej na produkcji. Terminy podajemy po rozpoznaniu, bo wcześniej byłyby zgadywaniem.

Czy wdrażacie AI poza transportem?

Tak. Audyt, automatyzacja procesów i warsztaty działają w każdej branży opartej na dokumentach i tekście. W transporcie jesteśmy po prostu szybsi, bo nie musimy się uczyć procesu.

Porozmawiajmy o Waszym procesie

Jeżeli prowadzicie spedycję albo transport, pierwsza rozmowa zwykle wystarcza, żeby powiedzieć, co da się zautomatyzować i ile to da.

Umów rozmowę